Produkcja w Polsce na krawędzi opłacalności: dławią ją drogi prąd i rosnące koszty pracy
Produkcja w Polsce na krawędzi opłacalności: dławią ją drogi prąd i rosnące koszty pracy
Jeszcze dekadę temu Polska uchodziła za fabrykę Europy, atrakcyjną dzięki stosunkowo taniej i wykwalifikowanej sile roboczej. Dziś ten obraz pęka. Gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej oraz systematyczny, szybki wzrost wynagrodzeń sprawiają, że krajowy przemysł traci swój największy atut: konkurencyjność kosztową. Skutki widać zarówno w wielkich, energochłonnych zakładach, jak i w małych, rodzinnych manufakturach.
---
Prąd droższy niż u sąsiadów: liczby nie kłamią
Energia elektryczna stała się jednym z największych obciążeń dla polskich producentów. Według najnowszych danych Eurostatu (pierwsze półrocze 2024 r.) dla średnich odbiorców przemysłowych (pasmo IC: 500-2 000 MWh rocznie) Polska należy do krajów z najwyższymi rachunkami w naszym regionie.
Ceny energii elektrycznej dla przemysłu (I półrocze 2024 r.):
• Polska: 159,6 EUR/MWh (ok. 686 PLN/MWh)
• Niemcy: 194,4 EUR/MWh (ok. 836 PLN/MWh)
• Słowacja: 172,4 EUR/MWh (ok. 741 PLN/MWh)
• Czechy: 151,6 EUR/MWh (ok. 652 PLN/MWh)
• Węgry: 109,2 EUR/MWh (ok. 470 PLN/MWh)
• Średnia UE-27: 144,8 EUR/MWh (ok. 623 PLN/MWh)
*Przeliczenie po kursie 4,30 PLN/EUR. Źródło: Eurostat (nrg_pc_205), cena wraz ze wszystkimi podatkami i opłatami.
Kluczowy wniosek: Polski przemysł płaci za energię znacznie więcej niż firmy w Czechach i o blisko 50% więcej niż konkurenci na Węgrzech. Choć cena jest niższa niż w Niemczech, niemieckie fabryki operują w zupełnie innej rzeczywistości. Wytwarzają produkty o dużo wyższej wartości dodanej, co pozwala im amortyzować wysokie koszty energii. Polski producent półproduktów czy materiałów budowlanych takiego komfortu nie ma.
---
Godzina pracy przestała być okazją
Równocześnie z drożejącym prądem pną się w górę koszty pracy. Przez lata mówiło się, że polski pracownik kosztuje 1/4 tego co niemiecki. Dziś ta różnica jest już dużo mniejsza, a tempo wzrostu niepokojące.
Godzinowy koszt pracy w przemyśle (dane za 2023 r.):
• Niemcy: 43,7 EUR
• Średnia UE-27: 32,2 EUR
• Czechy: 16,4 EUR
• Słowacja: 16,0 EUR
• Polska: 13,4 EUR
• Węgry: 12,8 EUR
Źródło: Eurostat (lc_lci_lev), sekcja C: Przetwórstwo przemysłowe.
W 2023 r. godzina pracy polskiego pracownika produkcyjnego kosztowała już 13,4 EUR. To ponad dwa razy więcej niż dekadę temu. Co gorsza, luka wobec Czech i Słowacji niemal zniknęła, a jedynym większym rynkiem regionu z niższymi kosztami pozostają Węgry. Przy takim układzie wielu zachodnich inwestorów zaczyna się zastanawiać, czy warto utrzymywać produkcję nad Wisłą, skoro za podobne pieniądze (a przy tańszym prądzie) można ją ulokować dalej na południe.
---
Jak to wpływa na ceny? Duży przemysł kontra mała firma
Efekt połączenia dwóch drogich składników: energii i pracy, natychmiast przekłada się na ceny wyrobów gotowych. Skala problemu różni się jednak w zależności od wielkości przedsiębiorstwa.
1. Duży, energochłonny przemysł
Huty, cementownie, zakłady chemiczne czy producenci ceramiki to branże, w których udział energii w kosztach całkowitych sięga 20-40%. Gdy cena prądu skacze o kilkadziesiąt procent w porównaniu z konkurentami z Węgier, polskie produkty (stal, nawozy, płytki ceramiczne) stają się niekonkurencyjne na unijnym rynku. Wielu producentów staje przed wyborem: podnosić ceny i tracić kontrakty, albo ciąć marże do zera, ryzykując utratę płynności.
Skutek: Podwyżki cen wyrobów przemysłowych w dużych zakładach są praktycznie nieuniknione. Według danych GUS wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) przez wiele miesięcy rósł szybciej niż inflacja konsumencka, sygnalizując, że firmy próbują przerzucić koszty na odbiorców. Traci na tym cały łańcuch dostaw: od budownictwa po motoryzację.
2. Drobna i średnia produkcja
W małych firmach sytuacja wygląda jeszcze dramatyczniej. Nie mają one siły negocjacyjnej dużych graczy ani możliwości rozłożenia kosztów stałych na wielkoseryjną produkcję. Podwyżka rachunku za prąd o kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, przy jednoczesnej konieczności podnoszenia płac, by zatrzymać pracowników, często oznacza koniec działalności.
Efekt cenowy: Rzemieślnicy i małe manufaktury stają przed dylematem: podnieść cenę do poziomu, którego lokalny klient nie zaakceptuje, albo zejść z rynku. Wielu decyduje się na to pierwsze, ale wówczas polski mebel, odzież czy detal metalowy przegrywa z importem z Azji lub Turcji. W efekcie drobny przemysł kurczy się, a ceny oferowanych wyrobów rosną, napędzając inflację i wypychając polskie produkty z półek.
---
Zderzenie ze ścianą
Połączenie jednych z najwyższych w regionie cen energii i szybującego kosztu pracy sprawia, że ulokowanie produkcji w Polsce przestaje być biznesowo oczywiste. Krajowa gospodarka nie zdążyła jeszcze w pełni przestawić się na wytwarzanie wysoko marżowych, zaawansowanych technologicznie dóbr, a już traci przewagę taniego miejsca do produkcji.
Dopóki przedsiębiorcy nie otrzymają realnego wsparcia w transformacji energetycznej (własne źródła OZE, stabilne ceny gwarantowane) i dopóki presja płacowa nie zostanie zrównoważona przez wzrost wydajności, polski przemysł (od gigantów po warsztaty rzemieślnicze) będzie swoją nieopłacalność wpisywał wprost w ceny produktów, tracąc klientów w kraju i za granicą.